Kiedy nic nie muszę

PinExt Kiedy nic nie muszę

Zmroziło mnie, gdy Jan opowiedział mi po powrocie do domu o historii, jakiej był świadkiem na drodze. Opisał zresztą tę sytuację u siebie na blogu. Mrozi krew w żyłach fakt, że jedna chwila drobnej nieuwagi plus splot niesprzyjających okoliczności mogą zaważyć na zdrowiu, czy nawet życiu dziecka. Podzielam zdanie męża i jego apel: Mamy,  trzymajcie swoje dzieci blisko siebie, by maksymalnie je chronić! Sama niedawno przecież, potknąwszy się i nabiwszy sobie policzkowego guza z Kubusiem na rękach, mogłam doprowadzić do tego, że to właśnie on mógł ucierpieć. Na szczęście tak się nie stało, jednak takie sytuacje uczą, a raczej wyczulają.

Wśród innych, niż kiedyś, spokojniejszych przygotowań do świąt, kiedy czuję, że nic nie muszę, raczej chcę coś zrobić i ograniczam czynności odkurzająco-piorąco-myjąco-gotujące do minimum – znalazłam czas na sobotnią lekturę Sensu.

12 Kiedy nic nie muszę

fot. Matylda

Nie jestem stałą czytelniczką tej gazety, ale czasami lubię oddać się takim właśnie refleksyjnym klimatom, które z racji psychologicznego profilu tego pisma, właśnie tam panują. Dla duchowego odprężenia w pigułce zafundowałam sobie po zaśnięciu wieczorem Kubusia lekturę kilku artykułów. Przeczytałam wywiad z jedną z moich ulubionych aktorek – Magdaleną Różczką (zresztą to okładka z jej zdjęciem skusiła mnie do zakupu gazety). Z wywiadu płynęło jedno główne przesłanie – jak cudownie jest tworzyć bliską, silną, kochającą więź ze swoim dzieckiem i mężem i na tej bliskości budować wspólny, wewnętrzny dom. Jak bliskość ukochanego dziecka, z którym nawet przy intensywnym zawodowo życiu można mieć ogromy power, gdy zasypia się spokojnym snem blisko swojego szkraba już o 22:00 i śpi snem spokojnym, nie przerywanym niepotrzebnymi przemyśleniami typu, a co by tu jeszcze zrobić, a tego nie zdążyłam, a muszę jeszcze tamto… – jak to wszystko pozytywnie buuuduje człowieka! Różczka mówi – Od trzech lat jestem mamą i zasypiam snem spokojnym… Jeśli wszystko jest dobrze z moją córeczką, to co mnie może zdenerwować? Nic, kompletnie nic.

Do wieczornej kawki (którą mogę sobie wypić dopiero po wieczornym karmieniu piersią mojego Kubulka) schrupałam jeszcze z Sensu wywiad z Anną Marią Jopek pt. Jestem ryzykantką. Artystka opowiedziała tym, jaka była geneza powstania jej trzech płyt, które właśnie wchodzą na rynek muzyczny. – O tym, jak wielkie znaczenie ma dla niej bliski kontakt z inspirującymi ludźmi, którzy  wyzwalają w niej niesamowite, nieuświadomione nawet dla niej samej – pokłady twórczego potencjału. Mówi: To fantastyczne, kiedy ludzie mają potrzebę wyjścia ku sobie nawzajem… To jak odkrywanie nowych światów.  Ach – zapragnęłam znowu posłuchać Jej płyt… – może Jan nie ma jeszcze dla mnie prezentu??? icon smile Kiedy nic nie muszę

Do tego jeszcze dwa artykuły: Pan Idealny – czyli co mówią badania, jakich mężczyzn my – kobiety szukamy statystycznie rzecz ujmując. No i wyszło, że pragniemy – statystycznie icon smile Kiedy nic nie muszę , by Pan Idealny był Czuły, ale nie łagodny. Jednak to nie statystyczna wyliczanka cech Pana Idealnego była wartościowa dla mnie w tym artykule, ale spostrzeżenie psycholożki Adriany Klos, iż zamiast wypisywać cechy, jakie powinien mieć ów wymarzony lub wymarzona, lepiej zastanowić się nad tym, na czym mi naprawdę zależy w życiu. Czyli jak sobie wyobrażam swoją przyszłość, jakie wartości cenię. Czy chcę mieć dzieci, czy wolę mieszkać w mieście czy na wsi, czy chcę wziąć ślub czy żyć „na kocią łapę”, na co chcę odkładać pieniądze – i szukać kogoś kto ma zbieżne zapatrywania. 

Zanim doszłam do ostatniego artykułu, który w sumie wywarł na mnie największe wrażenie, nabrałam ochoty na nietypowy przepis na wigilijną potrawę (lubię bowiem eksperymenty!) – Zupę krewetkową curry – hmmm, może ten przepis wypróbuję?

No i artykuł na lekturowy deser pt. Nic nie muszę. I tu znalazłam tyle rzeczy, pod którymi sama się chętnie podpisuję i stosuję w swoim życiu, a wśród nich:

1. Przyjemność życia kryje się w tym, że można je dowolnie tworzyć.

2. Lubię te rzeczy, które mnie wypróbowują. Lubię swoją sprawność. Lubię też piękno.

3. Mój mąż nienawidzi sklepów i chce, żeby były 2 musztardy, a nie 22, obezwładnia go ogrom możliwości, ale on nie ma ochoty zdobywać w tym wprawy. A ja się wprawiam, bo mnie to kręci, żeby z tego ogromu wyłuskać na przykład jeden krem do rąk. Tam, gdzie jest wolność, jest niebezpieczeństwo pomyłki, tylko że pomyłka jest częścią tej zabawy. Ktoś, kto myli często kierunek, poznaje więcej smaków.

No – słowem ooooodprężyłam się w ten weekend, co nie oznacza, że dom nie lśni icon smile Kiedy nic nie muszę

Podziel się na:
  • services sprite Kiedy nic nie muszę
  • kciuk Kiedy nic nie muszę
  • sledzik Kiedy nic nie muszę
  • sfora Kiedy nic nie muszę
  • forumowisko Kiedy nic nie muszę
  • services sprite Kiedy nic nie muszę
  • spis Kiedy nic nie muszę
  • wahacz Kiedy nic nie muszę
  • polec Kiedy nic nie muszę
  • co robie Kiedy nic nie muszę
  • gadu gadulive Kiedy nic nie muszę
  • services sprite Kiedy nic nie muszę
share save 171 16 Kiedy nic nie muszę
Ten wpis został opublikowany w kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>